Import paliw do Serbii spadł do zaledwie 25 proc. miesięcznego celu wyznaczonego na lipiec z powodu rekordowo niskiego poziomu wody w Dunaju, który zablokował dostawy barkami – poinformowała w środę minister energetyki Dubravka Djedovic Handanovic.
Portal Hydrocarbon Processing podał, że po spotkaniu z przedstawicielami serbskich firm naftowych minister wskazała, że kryzys logistyczny obnażył zależność kraju od jedynej krajowej rafinerii, zarządzanej przez objętą sankcjami USA rosyjską spółkę NIS.
Poziom wody w Dunaju obniżył się w tym tygodniu do rekordowo niskich wartości na Węgrzech, w Serbii i Rumunii, zmuszając barki i tankowce do wykorzystywania jedynie 30–40 proc. ich ładowności. W efekcie paliwo transportowane jest obecnie drogami lądowymi i kolejowymi, co – jak zaznaczyła minister – dodatkowo podbija ceny, i tak już „wyjątkowo wysokie”.
Serbia dysponuje około 269 tys. ton oleju napędowego w państwowych rezerwach strategicznych. Kluczowe znaczenie dla pokrycia zapotrzebowania ma jednak rafineria NIS w Panczewie, o rocznej zdolności produkcyjnej 4,8 mln ton, zaspokajająca około 80 proc. bałkańskiego popytu kraju.
Poziom wody w Dunaju obniżył się w tym tygodniu do rekordowo niskich wartości na Węgrzech, w Serbii i Rumunii, zmuszając barki i tankowce do wykorzystywania jedynie 30–40 proc. ich ładowności. W efekcie paliwo transportowane jest obecnie drogami lądowymi i kolejowymi, co – jak zaznaczyła minister – dodatkowo podbija ceny, i tak już „wyjątkowo wysokie”.
Serbia dysponuje około 269 tys. ton oleju napędowego w państwowych rezerwach strategicznych. Kluczowe znaczenie dla pokrycia zapotrzebowania ma jednak rafineria NIS w Panczewie, o rocznej zdolności produkcyjnej 4,8 mln ton, zaspokajająca około 80 proc. bałkańskiego popytu kraju.
Źródło: e-petrol.pl